Czy wiesz, że ostatnie dinozaury chodziły po Ziemi ponad 65 milionów lat temu, a jednak wciąż można je sobie wyobrazić tak wyraźnie, jakby żyły za pobliskim lasem? Ten kawałek wyobraźni da się połączyć z faktami, tak by wieczorne czytanie było i spokojne, i mądre. Poniższa bajka o dinozaurach jest napisana tak, by dało się ją czytać na głos przed snem, a jednocześnie opowiada o świecie, który naprawdę istniał. Dzięki temu dziecko nie tylko zasypia z ciekawą historią, ale przy okazji poznaje prawdziwą wiedzę o dinozaurach. W środku czekają spokojne przygody, bez straszenia, za to z nutą nauki podaną tak, by łatwo ją było zapamiętać.
Noc w dolinie dinozaurów
Gdzieś daleko w czasie, gdy po niebie nie latały jeszcze samoloty, tylko jasne gwiazdy i komety, leżała szeroka dolina. Nad rzeką, która wiła się jak długa, srebrna wstążka, spało stado wielkich, długoszyich dinozaurów. Były to sauropody – ogromne roślinożerne zwierzęta, lżejsze w ruchu, niż podpowiadałby ich rozmiar.
Pośrodku stada leżał mały dinozaur o imieniu Liro. Jego szyja nie sięgała jeszcze najwyższych gałęzi, ogon nie był tak potężny jak u dorosłych, ale oczy miał bardzo czujne. Liro lubił noc. Gdy inni zasypiali, on obserwował niebo, słuchał cichego plusku rzeki i spokojnego oddechu stada.
Gwiazdy odbijały się w wodzie, a ciepły wiatr niósł zapach paproci i dawnych lasów. W oddali było słychać niskie pomruki innych dinozaurów, które szykowały się do snu. Noc nie była wtedy cicha – raczej pełna łagodnych dźwięków wielkiego, żyjącego świata.
W czasach dinozaurów na Ziemi rosło mnóstwo paproci drzewiastych, sagowców i iglaków – traw jeszcze nie było.
Podróż, która zaczyna się we śnie
Tamtej nocy Liro położył głowę na ciepłym boku mamy, zamknął oczy i… nagle poczuł coś niezwykłego. Jakby ziemia pod nim zrobiła się lżejsza, a powietrze gęstsze od szeptów. To nie było zwykłe snowanie się myśli przed zaśnięciem, tylko prawdziwa podróż we śnie.
Rzeka rozpłynęła się w świetlistą linię, a gwiazdy zaczęły układać się w kształty innych dinozaurów. Każda gwiazda była jak okno do innego zakątka dawnej Ziemi. Liro nagle zobaczył siebie, jak stoi na skale wysoko nad doliną. Noc była ta sama, ale świat wokół jakby szerszy, bardziej wyraźny.
Ze skały doskonale było widać, jak stado leży w kółku – dorosłe w środku, młode bliżej brzegów. Taki sposób spania nie był przypadkowy. To była ich naturalna ochrona, coś, co pozwalało im spokojnie przetrwać noc.
Wiele roślinożernych dinozaurów najprawdopodobniej żyło i odpoczywało w stadach, bo tak łatwiej było chronić młode osobniki przed drapieżnikami.
Spotkanie z roślinożercami
Liro, jak to bywa w snach, mógł nagle przenieść się tam, gdzie chciał. Jeden krok i skała zniknęła, a pod łapami pojawiła się miękka ziemia innej doliny. Tu również była noc, ale bardziej wilgotna, pachnąca deszczem, chociaż krople jeszcze nie spadały.
Tuż obok, pod rozłożystym drzewem iglastym, spała grupka triceratopsów. Miały wielkie kołnierze z kości za głową i trzy rogi – dwa nad oczami i jeden na nosie. Mniejsze, młode triceratopsy wtulały się w boki dorosłych, ich rogi były jeszcze krótsze, bardziej tępe. Wyglądały trochę jak nosorożce w dziwnych hełmach.
Liro patrzył na nie z zaciekawieniem. Nie czuł strachu, bo w tym śnie nikt nikomu nie chciał zrobić krzywdy. Triceratopsy coś pochrupywały przez sen, jakby dalej przeżuwały liście, które jadły w dzień. Kilka razy poruszyły ogonami, jakby odganiały niewidzialne muchy.
Za drzewem coś się poruszyło. Małe, pierzaste stworzonko, wielkości dużej kury, przebiegło szybko między kamieniami. To był mały dinozaur drapieżny, ale jego pióra połyskiwały w świetle księżyca jak miękkie chmury. Nawet on wyglądał spokojnie – bardziej zainteresowany szukaniem chrząszczy niż polowaniem na kogokolwiek większego.
Wbrew starszym rysunkom, wiele dinozaurów – zwłaszcza mniejsze drapieżne – miało pióra lub pióropodobne okrycie, a nie tylko łuskowatą skórę.
Cienie drapieżników
Kolejny krok i Liro znów był gdzie indziej. Tym razem noc wydawała się cięższa, jakby powietrze było gęstsze od oddechów dużych zwierząt. Na skraju wielkiej równiny poruszał się cień tak duży, że na chwilę zasłonił księżyc.
To był tyranozaur. Masywna głowa, potężne szczęki, wielkie tylne łapy, a przednie – krótkie, ale silne jak haki. Tyranozaur nie biegł. Szedł powoli, uważnie, jak ktoś, kto doskonale wie, że nie musi się spieszyć.
Liro czuł jego obecność, ale w tym śnie nie było strachu. Była za to ciekawość. Jak wygląda świat oczami tak wielkiego drapieżnika? Co słyszy w nocy, gdy inni śpią?
Wokół tyranozaura słychać było wiele dźwięków:
- szelest paproci ugniatanych ciężkimi krokami,
- ćwierkające odgłosy nocnych owadów,
- cichy plusk wody, gdy jakieś zwierzę piło w ciemności,
- dalekie, niskie pomruki innych dinozaurów.
Drapieżnik zatrzymał się na chwilę, uniósł głowę i nasłuchiwał. Potem, ku zdziwieniu Liro, po prostu położył się na trawie. Jego oddech stał się równy, spokojny. Nawet król drapieżników musiał kiedyś odpocząć.
Jak naprawdę wyglądała ich noc
Świat dinozaurów nocą nie był pełen nieustannych walk. Z wysiłku najwięcej było w ciągu dnia. Noc służyła wielu gatunkom do odpoczynku, a niektóre – jak mniejsze drapieżne dinozaury – mogły być najbardziej aktywne właśnie wtedy, gdy księżyc był wysoko.
Naukowcy badają kształt oczodołów i budowę kości wokół oczu dinozaurów, żeby ocenić, czy lepiej widziały w dzień, czy w nocy. Dzięki temu da się zgadywać, które gatunki były bardziej dzienne, a które nocne. U niektórych dinozaurów otwory na oczy są bardziej podobne do tych u dzisiejszych zwierząt nocnych – szerokie, przystosowane do łapania każdego promyka światła.
Można sobie więc wyobrazić, że w czasie gdy duże stada sauropodów i triceratopsów spały, mniejsze, lżejsze dinozaury przeczesywały lasy i brzegi rzek. Szukały owadów, małych gadów, a czasem pozostałości po większych ucztach.
Nocny świat był bardziej cichy niż dzienny, ale nie martwy. Raczej jak przyciemniony teatr, w którym część aktorów zasypia, a na scenę wchodzą inni.
Deszcz gwiazd nad pradawnym lasem
Sen Liro poprowadził go jeszcze dalej. Tym razem nie w inne miejsce, ale w inny czas. Noc była niesamowicie jasna, bo na niebie właśnie zaczynał się deszcz gwiazd. Meteory przecinały ciemność jasnymi liniami, jakby ktoś rysował po niebie srebrnymi kredkami.
Dinozaury w dolinie uniosły głowy. Niektóre przestraszyły się, inne tylko patrzyły, nie rozumiejąc, co się dzieje. Ziemia jeszcze była spokojna, lasy szumiały jak zawsze. A jednak coś w powietrzu sugerowało, że ten wieczór jest wyjątkowy.
Liro nie wiedział, że jego sen zbliża go do chwili, po której świat dinozaurów już nigdy nie będzie taki sam. Wysoko nad Ziemią pędziła ogromna skała – asteroida. W rzeczywistości przyleciała z kosmosu miliony lat temu. W śnie Liro wyglądała jak ogromna spadająca gwiazda, która nie zamierzała się zatrzymać.
Dlaczego dinozaury zniknęły
W prawdziwej historii Ziemi pewnego dnia doszło do wielkiego uderzenia asteroidy w rejonie dzisiejszego Meksyku. Zdarzyło się to około 66 milionów lat temu. Skutki były ogromne: pożary lasów, chmury pyłu zasłaniające słońce, zmiana temperatury.
Nie zniknęli jednak wszyscy naraz, w jednej chwili. Ten proces trwał długo. Wyginęło wiele gatunków dinozaurów, zwłaszcza tych dużych lądowych. Niektóre małe, przypominające ptaki dinozaury, poradziły sobie lepiej. To właśnie z nich wywodzą się dzisiejsze ptaki – czyli mali, pierzaści „potomkowie” dawnych gigantów.
W bajce sen Liro zatrzymuje się tuż przed katastrofą. Nie ma potrzeby opowiadania przed snem o wybuchach i lęku. Wystarczy świadomość, że świat się zmienił, a dinozaury nie chodzą już po ziemi tak jak kiedyś.
Wiedza o tym, co się stało, pomaga zrozumieć, że Ziemia nie zawsze wyglądała tak samo. Kontynenty się przesuwają, klimat się zmienia, a zwierzęta potrafią się do tego dostosowywać – albo znikają, robiąc miejsce innym.
Co zostało z dinozaurów dzisiaj
Liro w swoim śnie zobaczył jeszcze jedną scenę. Nagle zamiast doliny zobaczył… niewielki, współczesny park. Na trawie siedziało dziecko z książką o dinozaurach. Obok przechadzał się gołąb, a nad głową przelatywał wróbel.
Wróbel machnął skrzydłami, usiadł na gałęzi i przechylił głowę, jakby też czegoś słuchał. Gdyby umiał mówić, mógłby powiedzieć: „To moi bardzo, bardzo dawni krewni, te wszystkie dinozaury z twojej książki”.
- Ptaki są potomkami teropodów – dwunożnych dinozaurów drapieżnych.
- Kości ptaków i niektórych dinozaurów mają podobną, lekką budowę.
- U wielu dinozaurów znaleziono ślady piór lub ich zaczątków.
- Niektóre zachowania ptaków, np. budowanie gniazd, mogą mieć bardzo stare korzenie.
Liro zrozumiał w tym śnie coś prostego: dinozaury nie zniknęły całkiem z opowieści świata. Zostały w ptasich skrzydłach, w skamieniałych kościach, które ludzie znajdują w skałach, i w wyobraźni dzieci, które pytają przy śniadaniu: „A jak żyły dinozaury?”
Spokojne zakończenie na dobranoc
Sen zaczął się powoli rozmywać. Gwiazdy znów stały się tylko jasnymi punktami na niebie, dolina wróciła na swoje miejsce, a Liro poczuł znajome ciepło stada wokół. Otworzył jedno oko – nad nim świecił księżyc, a obok spokojnie oddychała mama.
Wszystko było na swoim miejscu. Rzeka szumiała tak samo jak zawsze, w oddali odezwał się jeden z nocnych ptaków sprzed milionów lat. Nikt nie spieszył się nigdzie, bo w tej chwili liczył się tylko odpoczynek.
Wiele dzieci zasypia spokojniej, gdy usłyszy, że nawet najwięksi giganci na świecie też muszą spać, a noc jest po to, by ciało i głowa mogły nabrać nowych sił.
Liro znów zamknął oczy, tym razem bez nowych podróży. Po prostu spał – tak jak spały kiedyś całe stada dinozaurów, jak śpią dziś ptaki na gałęziach i dzieci w swoich łóżkach. A gdy rano słońce wzeszło nad doliną, świat dinozaurów na nowy dzień obudził się dokładnie tak, jak powinien – duży, ciekawy i pełen historii, które można opowiadać na dobranoc jeszcze wiele, wiele razy.
